18 lipca 2016

PRZEPIS NA NALEWKĘ Z WIŚNI

Nadszedł czas zbiorów jednego z moich ulubionych owoców - wiśni, które mają wiele właściwości zdrowotnych. Dla nieposiadających własnego drzewka czy leniwych, istnieje alternatywa w postaci warzywniaka. Ceny są teraz bardzo przystępne, bo kilogram wiśni w mojej okolicy kosztuje ok. 6zł. Warto więc złapać za drabinkę i wiaderko, albo wybrać się na zakupy, by zaopatrzyć się w większą ilość i przygotować zapasy przetworów. Tym razem na naszym tapecie znalazła się pyszna wiśniowa nalewka.



SKŁADNIKI:

   2kg wiśni

   1 litr spirytusu

   0,5 litra wódki

   1kg cukru


Nalewka z wiśni

Na początku myję wiśnie i pozbywam się pestek. Najwygodniej będzie użyć drylownicy, ale można sobie też poradzić za pomocą noża i "ręcznie" wyciągnąć pestkę z każdego owocu. Zdania na temat drylowania wiśni do nalewek są podzielone. Niektórzy twierdzą, że substancja, którą wydzielają pestki jest trująca dla ludzkiego organizmu, a inni przeciwnie - przypisują jej właściwości lecznicze. Ja usuwam pestki, ale decyzja należy do Was ;).



Umieszczam owoce w dużym słoju. Spirytus mieszam z wódką i zalewam nim owoce. Zakręcam słoik i odstawiam na 4 tygodnie w ciemne miejsce.


PO 4 TYGODNIACH:

Oddzielam wiśnie od soku i umieszczam je we wcześniej umytym, wyparzonym słoju. Owoce zasypuję cukrem, zakręcam i wstrząsam, by wszystko się wymieszało. Odstawiam w ciemne miejsce na kilka dni i czekam, aż cukier się rozpuści. Codziennie potrząsam słoikiem.

Kiedy cukier się rozpuści, łączę owoce z sokiem i odstawiam na ok. miesiąc.


PO MIESIĄCU:
  
Lejek wyścielam kilkoma warstwami gazy jałowej. Za pomocą tej technicznie zaawansowanej instalacji, przelewam nalewkę do buteleczek. Odstawiam do leżakowania, by "przegryzła się" i dojrzała, a jej smak i aromat nabrały głębi. Na zimę będzie jak znalazł ;).



4 komentarze:

  1. O rany, pewnie świetnie smakuje, tylko robić mi się nie chce :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Podziwiam tyle drylowania nożem ! , ja zawsze zalewam z pestkami xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wbrew pozorom nie było to aż tak pracochłonne, z drugą parą sprawnych rączek uwinęliśmy się w maksymalnie 20 minut :). Jednak następnym razem, gdy w grę wchodziło kilkanaście kilogramów wiśni, sięgnęliśmy już po drylownicę ;). Pozdrawiam :)

      Usuń