22 września 2016

Jak suszyć kwiaty i co można z nich zrobić


Komu w czasach szkolnych nie zdarzyło się zasuszyć jesiennego liścia klonu w encyklopedii? Podejrzewam, że większość z nas ma na swoim koncie przynajmniej jeden okaz. Moja kolekcja powiększała się regularnie, po każdym spacerze. Miałam wszystkie kolory - od jasnej, soczystej zieleni przez żółcie aż po głęboką, intensywną czerwień. Ostatnie, coraz chłodniejsze dni przypomniały mi o tym jesiennym zwyczaju. Dzisiejszy wpis będzie jednak nie o liściach, ale głównie o kwiatach.





Kiedy zbierać kwiaty do suszenia?

Kwiaty najlepiej zbierać w słoneczny dzień. Muszą być suche, aby nie gniły podczas suszenia. Ponadto, gdy jest wilgotno i pada deszcz, wśród płatków chowają się różne małe robaczki. Powinniśmy wybierać kwiaty nieuszkodzone, zdrowe, kształtne i w pełni rozkwitu.




Jakie kwiaty nadają się do suszenia na płasko?

Najładniej suszą się kwiaty o płaskich główkach, np. bratki, zawilce, pięciorniki, pocięte na pojedyncze kwiatki hortensje, ale też lawenda czy wrzos. Oprócz tego można suszyć również wspomniane we wstępie liście dowolnych roślin, nie tylko klonu. Nada się między innymi paproć, liście jarzębiny i koniczyna. Bardzo ładnie prezentuje się też suszony starzec.





Jak suszyć kwiaty?

Sposobów suszenia kwiatów jest wiele, ale my zajmiemy się moim ulubionym - suszeniem na płasko z wykorzystaniem książek. Dla takich kwiatów można znaleźć nieskończoną liczbę zastosowań.


1. Na początku delikatnie oczyszczam rośliny z ewentualnych źdźbeł trawy i suchych/zniszczonych części.




2. Odcinam główki kwiatów pozostawiając parę milimetrów łodygi, bo w przeciwnym razie kwiat może się rozlecieć. Optymalna długość łodygi potrzebna, by tak się nie stało, będzie inna dla bratka i inna dla hortensji. Warto więc najpierw zrobić próbę i nie zaczynać od najładniejszego okazu.
Jeśli chcesz zasuszyć całą roślinę, razem z liśćmi i łodygami, to problem przycinania masz z głowy.







3. PRASOWANIE: Prasowanie między kartkami papieru przed suszeniem może sprawić, że rośliny na dłużej zachowają kolor, albo wręcz przeciwnie. Trzeba próbować. Mimo wszystko uważam, że prasować warto. Jeśli nie masz większej liczby okazów, które możesz przeznaczyć na próby, możesz pominąć ten krok. W zależności od spodziewanego efektu trzeba bardzo starannie dobrać temperaturę żelazka i czas prasowania. Np. wysoka temperatura i dłuższy czas prasowania dobrze zadziałały na liść paproci, który był soczyście zielony, a przy tym wydawał się zupełnie suchy. W niższej temperaturze zrobił się brązowy. Zupełnie inaczej było z różową hortensją, która pod wpływem długiego prasowania w wysokiej temperaturze robiła się fioletowa, a po chwili w niskiej - biała. Na poniższym zdjęciu możesz zobaczyć dokładne porównanie kwiatków hortensji (od lewej: prasowanych ok. 2 minut w wysokiej temperaturze, prasowanych ok. pół minuty w niskiej temperaturze, nieprasowanych) po dwutygodniowym suszeniu.




Żółtych kwiatków pięciornika nie prasowałam w ogóle, a kolor pozostał idealny. Jak widać nie istnieje złoty środek, bo każdy kwiat zachowuje się inaczej.







4. Przygotowane kwiatki starannie układam na zgiętej wpół kartce papieru lub zwykłej gazecie i zamykam. Następnie umieszczam pod stosem książek. Drugi sposób, który stosuję, polega na bezpośrednim układaniu kwiatów między stronami starych zeszytów (książki mogłyby się zniszczyć), a następnie pod stosem książek. Tak przygotowane instalacje rozmontowuję po dwóch tygodniach i wyciągam kwiatki. Niektóre mogą być bardzo delikatne, więc bezpiecznie będzie chwytać je pęsetą.







Do czego wykorzystać suszone kwiaty?

Suszonych kwiatów można używać jako dodatku do kreatywnych projektów i dekoracji, od wystroju wnętrz po pakowanie prezentów. Ułożone w kompozycję i oprawione w ramkę będą świetnie wyglądały jako obrazek na ścianie. To tylko jeden z wielu przykładów, poniżej zgromadziłam dla Was kilka zdjęć z pomysłami. Wśród nich znajdziecie kartki okolicznościowe, biżuterię, świecę i zielnik - od dłuższego czasu marzy mi się założenie własnego. Wcale nie takiego zwykłego, ale szczególnego. Zielnika, do którego wklejałabym zasuszone rośliny niosące za sobą jakieś wspomnienie, np. zerwane podczas wakacji - to byłaby ciekawa pamiątka :).



źródła zdjęć: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9




7 komentarzy:

  1. Aż trudno uwierzyć że prasowanie ma taki wpływ na efekt końcowy. Fantastyczne :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Śliczne są te wszystkie kwiatki :-) Każdy wymieniony pomysł wykorzystania ich do zrobienia ozdób wpisuje się i w mój gust. Szczególnie podobają mi się obrazki na ścianach. Pasowałyby idealnie do mojego mieszkania. Czuję, że szykuje się jakiś dłuższy spacer ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Aż mi wróciła ochota na suszenie po Twoim poście! Jako dziecko w książkach co strona to jakiś liść. Chyba muszę do tego wrócić :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Baaardzo się cieszę :). Jak najbardziej warto, bo jak widać możliwości jest później całkiem sporo :)

      Usuń
  4. Brak mi cierpliwości. Ale efekt wspaniały.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja moje susze w książkach bez prasowania - a potem w ramki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie w ramkach podobają mi się najbardziej :).

      Usuń